Wpisy z tagiem: zespół
piątek, 13 kwietnia 2012
Zespół Bez Krótkich Spodni chyba nigdy nie dorobił się oficjalnego logo, a tym bardziej bannera z logo rozwieszanego na koncertach, ale głęboko wierzę, że mieli nieuświadomioną potrzebę posiadania bannera w tym stylu:
Źródło: http://www.jagiellonia.net/ (chociaż w zasadzie na tej stronie nie widzę, a samo zdjęcie mam z Facebooka).
piątek, 03 lutego 2012
Zamieszczam otrzymaną od jednego z członków kapeli fotografię (podobno jedyna zachowana, dzięki!) zespołu Bez Krótkich Spodni. Podobno z roku 1997, czyli sprzed 15 lat. Szybko ten czas leci...
Jeśli dobrze poznaję, to sala prób.
sobota, 19 listopada 2011
O genezie tego bloga był pierwszy wpis, do sczytania (digitalizacji!) taśmy jeszcze nie doszło - brak kabelka, a trochę unieruchomiony jestem, więc nie za bardzo mogłem załatwić jakiś. Ale miejmy nadzieję, że kabelek będzie i jeszcze w tym roku pojawi się jakiś wpis z kolejnym utworem. Tymczasem dwa słowa o genezie nazwy Bez Krótkich Spodni. Ta - na pierwszy rzut oka dziwna - nazwa zespołu ma głębszy sens i jest nawiązaniem do sankiulotów, czyli rewolucjonistów wywodzących się z robotników i rzemieślników, którzy nosili - niemodne wówczas - długie spodnie. Tak naprawdę jest to po prostu dosłowne tłumaczenie używanego wobec nic zwrotu sans-culottes. Swoją drogą ciekawe, czy znajdą się jakieś zdjęcia członków zespołu podczas koncertu w krótkich spodniach? ;-)
piątek, 16 września 2011
Blog ten poświęcony jest szczecińskiej punkrockowej kapeli Bez Krótkich Spodni. Nie jest w żaden sposób stroną oficjalną, choć kontakt z częścią członków zespołu mam do dziś. Powstał w ramach próby uchwycenia i zachowania historii - zgadaliśmy się na Facebooku, że nie ma utworów BKS w sieci, ja mam starą kasetę i że warto to poddać cyfryzacji. Z oczywistych względów będzie mocno subiektywny, chociaż postaram się pociągnąć wiedzących lepiej za język (liczę też na komentarze i materiały od was, czytelnicy). Nie ukrywam, że Bez Krótkich Spodni było (jest!) dla mnie ważną kapelą. Granie na basie chodziło za mną już wcześniej, ale zawsze był podział oni - muzycy i my - publiczność. Przez przypadek dowiedziałem się, że Bartek, którego znałem z zupełnie innego kręgu, gra na basie w BKS, poszedłem na koncert i... to było to. Proste, fajne granie, ciekawe, często autoironiczne teksty. Po prostu wypas. Tak więc BKS było dla mnie bezpośrednim bodźcem do sięgnięcia po gitarę basową i grą we WBiA, a parę zwrotów typu największy w życiu obciach czy Szczecin czy nie wiesz co zrobić do tej pory przywołuje cytaty z tekstów. Zresztą, ze znaczą częścią ekipy z BKS spotkałem się podczas wspólnego grania w innej kapeli, ale to zupełnie inna historia. Co będzie na blogu? Teksty, utwory (oryginalne sczytane z taśmy sczytanej z taśmy), jeśli coś podeślecie, to zdjęcia. Postaram się dodać jakiś komentarz. Zgoda (ustna) na publikację jest, zresztą nie sądzę, by ktoś z zespołu miał coś przeciw - punk gardzi prawem. ;-) |
Archiwum
Ostatnie wpisy
|